W ostatni weekend w Paprocanach odbył się Festiwal Szantowy Port Pieśni Pracy, który zakończył letni sezon dużych imprez plenerowych w Tychach.
PPP to jedna z największych imprez szantowych w Polsce. Jak zapewnia Wojciech „Muzyk” Harmansa, organizator festiwalu i członek zespołu Prawdziwe Perły, tyski festiwal cieszy się dużą renomą wśród muzyków ze środowiska szantowego. – Odbieram wiele telefonów od zespołów zainteresowanych zarówno na zimową, jak i letnią edycją – mówi. – Oni po prostu chcą u nas grać. I chociaż zespołów szantowych z tej najwyższej półki jest w Polsce zaledwie kilkanaście i organizując festiwal dwa razy w roku nie da się za każdym razem zapraszać kogoś nowego, zawsze staramy się urozmaicać program.
W tym roku na festiwalowej scenie pojawili się zarówno szantowi weterani jak i młode zespoły, wśród których nie zabrakło laureatów tegorocznej zimowej edycji PPP. W sobotę zagrali m.in. Marta Śliwa i zespół Canau, a także zespoły Leje na Pokład, Qftry i Rezerwa czasowa. Na scenie pojawili się też Zejman i Garkumpel, a na koniec na koniec dnia zagrał Zespół JRL (Jig & Reel Maniacs). Publicznośc bawiła się przy ich celtyckich brzmieniach prawie do północy. W niedzielę trochę popsuła się pogoda, ale wielbicielom szant wcale nie popsuło to humorów. Tyszanie – od najstarszych do najmłodszych – do późnego wieczora bawili się podczas występów Prawdziwych Pereł i Smugglersów. Wcześniej zabawa z Zejmanem jak zwykle zgromadziła tłumek dzieci chętnych do udziału w konkursach i wspólnym śpiewaniu. Wystąpił też żeński zespół wokalny Indygo, a także Flash Creep, Gooroo Band i Ryczące dwudziestki. Impreza zakończyła się ok. godz. 22.30
– To chyba najlepszy z szantowych festiwali w Polsce, porównywalny może tylko z Krakowem – mówił Piotr, mieszkaniec Mikołowa i stały bywalec PPP, który w tym roku zabrał na koncerty swoje dzieci, Anię i Janka. Czteroletnia Ania bardzo cieszyła się z cukierków, które otrzymała w nagrodę za aktywny udział w zabawach prowadzonych przez Mika „Zejmana” Kowalewskiego.
Wojciech Harmansa podkreśla rodzinny charakter tyskiego festiwalu. – To jest 25 edycja i nigdy nie mieliśmy żadnego incydentu, żadnych kradzieży czy bójek – mówi. Wymienia też zalety obecnej lokalizacji imprezy na „dzikiej plaży”. Festiwal odbył się tutaj już drugi rok z rzędu. – Szanty muszą być nad wodą, pod „Żyrafą” to nie było to samo – mówi „Muzyk”. – Tutaj nie ogranicza nas cisza nocna, tak jak kiedyś było na ośrodku (OW Paprocany – red.). Koncerty mogą się odbywać do późna. Jest jezioro, las, dobra muzyka i kilka tysięcy bawiących się ludzi. Czego więcej trzeba?
Foto: Eliza Madej
PPP to jedna z największych imprez szantowych w Polsce. Jak zapewnia Wojciech „Muzyk” Harmansa, organizator festiwalu i członek zespołu Prawdziwe Perły, tyski festiwal cieszy się dużą renomą wśród muzyków ze środowiska szantowego. – Odbieram wiele telefonów od zespołów zainteresowanych zarówno na zimową, jak i letnią edycją – mówi. – Oni po prostu chcą u nas grać. I chociaż zespołów szantowych z tej najwyższej półki jest w Polsce zaledwie kilkanaście i organizując festiwal dwa razy w roku nie da się za każdym razem zapraszać kogoś nowego, zawsze staramy się urozmaicać program.
W tym roku na festiwalowej scenie pojawili się zarówno szantowi weterani jak i młode zespoły, wśród których nie zabrakło laureatów tegorocznej zimowej edycji PPP. W sobotę zagrali m.in. Marta Śliwa i zespół Canau, a także zespoły Leje na Pokład, Qftry i Rezerwa czasowa. Na scenie pojawili się też Zejman i Garkumpel, a na koniec na koniec dnia zagrał Zespół JRL (Jig & Reel Maniacs). Publicznośc bawiła się przy ich celtyckich brzmieniach prawie do północy. W niedzielę trochę popsuła się pogoda, ale wielbicielom szant wcale nie popsuło to humorów. Tyszanie – od najstarszych do najmłodszych – do późnego wieczora bawili się podczas występów Prawdziwych Pereł i Smugglersów. Wcześniej zabawa z Zejmanem jak zwykle zgromadziła tłumek dzieci chętnych do udziału w konkursach i wspólnym śpiewaniu. Wystąpił też żeński zespół wokalny Indygo, a także Flash Creep, Gooroo Band i Ryczące dwudziestki. Impreza zakończyła się ok. godz. 22.30
– To chyba najlepszy z szantowych festiwali w Polsce, porównywalny może tylko z Krakowem – mówił Piotr, mieszkaniec Mikołowa i stały bywalec PPP, który w tym roku zabrał na koncerty swoje dzieci, Anię i Janka. Czteroletnia Ania bardzo cieszyła się z cukierków, które otrzymała w nagrodę za aktywny udział w zabawach prowadzonych przez Mika „Zejmana” Kowalewskiego.
Wojciech Harmansa podkreśla rodzinny charakter tyskiego festiwalu. – To jest 25 edycja i nigdy nie mieliśmy żadnego incydentu, żadnych kradzieży czy bójek – mówi. Wymienia też zalety obecnej lokalizacji imprezy na „dzikiej plaży”. Festiwal odbył się tutaj już drugi rok z rzędu. – Szanty muszą być nad wodą, pod „Żyrafą” to nie było to samo – mówi „Muzyk”. – Tutaj nie ogranicza nas cisza nocna, tak jak kiedyś było na ośrodku (OW Paprocany – red.). Koncerty mogą się odbywać do późna. Jest jezioro, las, dobra muzyka i kilka tysięcy bawiących się ludzi. Czego więcej trzeba?
Foto: Eliza Madej

