Olimpijskie spotkanie w Paprocanach

0
73
Takie spotkanie zdarza się raz na… 32 lata. Po Olimpiadzie w Moskwie, w 1980 roku, z brązowym medalem wróciła do Tychów Lucyna Kałek, dzisiaj witaliśmy na przystani w Paprocanach Karolinę Naję, po zdobyciu brązu w kajakowych dwójkach podczas Igrzysk w Londynie. Ale Karolina już teraz myśli o starcie w Rio de Janeiro w 2016, więc jest szansa, że na kolejny olimpijski krążek nie będziemy czekać tak długo, jak poprzednio.
Było to wyjątkowe, serdeczne i pełne radości spotkanie. Przystań kajakowa MOSiR gościła dzisiaj tych, którzy chcieli spotkać się z naszą medalistką olimpijską – mieszkańców miasta, trenerów i zawodników MOSM, znajomych, sąsiadów i rodzinę Karoliny.
Prezydent Andrzej Dziuba zjawił się w Paprocanch w towarzystwie swoich zastępców – Darii Szczepańskiej i Mieczysława Podmokłego. Był też przewodniczący RM Zygmunt Marczuk i radni, przedstawiciele Wojewódzkiej Federacji Sportu i Śląskiego Związku Kajakowego.
– Kilka lat temu, z okazji przyznania stypendiów sportowych, Karolina przyszła razem z Marcinem Żołną do mojego gabinetu. Dostałem wtedy od nich na pamiątkę taką maskotkę – powiedział podczas spotkania prezydent Andrzej Dziuba, pokazując miniaturkę kajakarskiego wiosła. – Życzyłem im wielu sukcesów, w tym medali olimpijskich i to życzenie teraz się spełniło.
Prezydent wręczył zawodniczce także wyjątkową nagrodę – ufundowany przez miasto i Fiat Auto Poland samochód fiat 500, który Karolina odbierze w sobotę, podczas Festiwalu Szantowego w Paprocanch. Czeki na 5 tys. zł każdy otrzymali trenerzy Karoliny w MOSM Sylwia i Marek Stanny.
W miniony weekend, Karolina zanotowała kolejne sukcesy,  tym razem w mistrzostwach Polski, w których zdobyła cztery medale, w tym trzy złote i srebrny!
– A płynęła na zupełnym luzie, bez forsowania się, bo przecież czekają ją teraz kolejne ważne starty – Akademickie Mistrzostwa Świata w Kazaniu – powiedział Marek Stanny, chwaląc się także dokonaniami i innych zawodników MOSM, w tym wicemistrzostwem Polski, po które w C-1 sięgnęła Magda Stanny oraz brązowym medalem Marty Bielas na tym samym dystansie.
– Z olimpijskiego finału „dwójek” najbardziej zapamiętałam tę chwilę niepewności po minięciu mety, kiedy nie wiedziałyśmy czy mamy brąz, czy czwarte miejsce – mówiła Karolina, pytana o wrażenia ze startów na torze olimpijskim. – Potem była już tylko olbrzymia radość, trudna do opisania, ale sportowcy wiedzą co się wtedy czuje… Dziś można jedynie gdybać co by było, gdybym to ja w osadzie „czwórki” była szlakową, czy byłby medal… Marta moim zdaniem dobrze poprowadziła wyścig finałowy, po prostu na tyle nas było stać. Czwarte miejsce to też bardzo dobry wynik.
– Dziękujemy ci Karolino, bo to przede wszystkim twój sukces – dodała Sylwia Stanny. – Życzymy ci kolejnych, bo znając ciebie, na pewno nie zadowolisz się tym jednym medalem. W MOSM mamy już następców Karoliny, wielu medalistów. Zaczęliśmy się specjalizować w kobiecych kanadyjkach i o przyszłość jesteśmy spokojni…
Pytana o atmosferę Igrzysk, Karolina Naja stwierdziła:
– Przylecieliśmy do Londynu dwa dni przed rozpoczęciem eliminacji, mieszkaliśmy w osobnej wiosce dla wioślarzy i kajakarzy, a do głównej wioski dotarłyśmy dopiero w ostatni dzień Olimpiady. Magii Igrzysk było więc niewiele. Bardzo podobała mi się ceremonia zamknięcia, jednak o ile ekscytujące było sam wejście na stadion, sama uroczystość była raczej dla widzów, niż dla nas – zawodników.
Akademickie Mistrzostwa Świata w Kazaniu będą dla Karoliny ostatnią w tym roku imprezą, potem czeka ją przerwa i wypoczynek, a od listopada rozpocznie przygotowania do kolejnego sezonu, w którym najważniejsze będą mistrzostwa świata w Rio de Janeiro. Tyszanie nieprędko więc będą mieli okazję znów ją zobaczyć w Paprocanach.