Zawodniczki SKKH Atomówki Tychy wzięły udział w tygodniowym zgrupowaniu w słowackim Trenczynie. Tyszanki trenowały w Hokejowej Szkole Mariana Gaborika.
Szkoła Mariana Gaborika jest jedna z najpopularniejszych w Europie i na świecie. Corocznie podczas wakacji zjeżdżają się do niej młodzi adepci hokeja, którzy chcą poprawić swoje umiejętności. Nad wszystkim czuwają znakomici trenerzy, którzy chcą przekazać młodym fanom hokeja metody treningowe stosowane w najlepszej lidze hokeja na lodzie – NHL.
Uczestnicy obozu odbywali trzy, a czasem cztery treningi w ciągu dnia, co jest ogromnym wysiłkiem dla młodych organizmów. – Po treningach nie mam kompletnie siły, ale jednak z lodu zjeżdżam z uśmiechem. To jest ważne, bo trenuję zaledwie od roku i chcę ciągle robić postępy – mówi Agnieszka Nadzimek.
Na lodzie zawodników obserwuje aż siedmiu trenerów, co na pewno wpływa na szybkość wyłapywanych błędów, które popełniają młodzi hokeiści. Każdy z nich zwraca uwagę na inny element. – Już udało mi się poprawić technikę jazdy, a także sposób trzymania kija – mówi Pamela Urbańska.
Z innej perspektywy może ocenić zajęcia Katarzyna Fijoł, która jest bramkarką. – Z nami pracował jeden trener, który co chwilę korygował błędy. Efekty na pewno przyniosą treningi ze starszymi chłopakami, którzy mają mocniejsze strzały.
Udając się do Hokejowej Szkoły Mariana Gaborika zawodniczki wybiegały myślami w przyszłość, chcąc poprawić swoje umiejętności przed zbliżającym się sezonem. Dlatego też, w okresie wakacyjnym kiedy dba się o przygotowanie fizyczne, trenerzy zwracali uwagę nie tylko na technikę, ale i kondycję i siłę. – Podczas tzw. treningów „na sucho” dużo pracowałyśmy nad mięśniami nóg i brzucha, które są bardzo ważne podczas samej gry – mówi Sandra Biela.
Tyszanki brały też udział w różnych grach, zarówno na lodzie, jak i na boisku przeciwko chłopakom, także tyszanom. – Podczas gier z chłopakami, którzy są przeważnie starsi od nas gra jest szybsza. To na pewno przyniesie korzyści w lidze – mówi Agata Ferszt.
Zawodniczki nie tylko ciężko pracowały, aby poprawić swoje umiejętności. Jednym z elementów kilkudniowych obozów jest integracja zespołu, tworzenie kolektywu. – Na pewno jesteśmy teraz bardziej zżyte ze sobą – mówi Sylwia Łaskawska. – Lepiej się poznałyśmy, co z pewnością poprawi też atmosferę w zespole, o którą teraz dbają wszystkie dziewczyny – dodaje Gosia Zielińska.
Kiedy trenerzy trochę odpuszczali zawodniczkom, te miały czas na zwiedzanie Trenczyna. Atomówki skorzystały m.in. z odkrytych basenów, z których można ujrzeć widok starego zamku.
Podopieczne Dariusza Garbocza po powrocie do Tychów ciągle poprawiają elementy, na które zwrócili słowaccy trenerzy. Rozgrywki ligowe Atomówki rozpoczną w sobotę, 15. września, wyjazdowym spotkaniem z Naprzodem Janów.
Szkoła Mariana Gaborika jest jedna z najpopularniejszych w Europie i na świecie. Corocznie podczas wakacji zjeżdżają się do niej młodzi adepci hokeja, którzy chcą poprawić swoje umiejętności. Nad wszystkim czuwają znakomici trenerzy, którzy chcą przekazać młodym fanom hokeja metody treningowe stosowane w najlepszej lidze hokeja na lodzie – NHL.
Uczestnicy obozu odbywali trzy, a czasem cztery treningi w ciągu dnia, co jest ogromnym wysiłkiem dla młodych organizmów. – Po treningach nie mam kompletnie siły, ale jednak z lodu zjeżdżam z uśmiechem. To jest ważne, bo trenuję zaledwie od roku i chcę ciągle robić postępy – mówi Agnieszka Nadzimek.
Na lodzie zawodników obserwuje aż siedmiu trenerów, co na pewno wpływa na szybkość wyłapywanych błędów, które popełniają młodzi hokeiści. Każdy z nich zwraca uwagę na inny element. – Już udało mi się poprawić technikę jazdy, a także sposób trzymania kija – mówi Pamela Urbańska.
Z innej perspektywy może ocenić zajęcia Katarzyna Fijoł, która jest bramkarką. – Z nami pracował jeden trener, który co chwilę korygował błędy. Efekty na pewno przyniosą treningi ze starszymi chłopakami, którzy mają mocniejsze strzały.
Udając się do Hokejowej Szkoły Mariana Gaborika zawodniczki wybiegały myślami w przyszłość, chcąc poprawić swoje umiejętności przed zbliżającym się sezonem. Dlatego też, w okresie wakacyjnym kiedy dba się o przygotowanie fizyczne, trenerzy zwracali uwagę nie tylko na technikę, ale i kondycję i siłę. – Podczas tzw. treningów „na sucho” dużo pracowałyśmy nad mięśniami nóg i brzucha, które są bardzo ważne podczas samej gry – mówi Sandra Biela.
Tyszanki brały też udział w różnych grach, zarówno na lodzie, jak i na boisku przeciwko chłopakom, także tyszanom. – Podczas gier z chłopakami, którzy są przeważnie starsi od nas gra jest szybsza. To na pewno przyniesie korzyści w lidze – mówi Agata Ferszt.
Zawodniczki nie tylko ciężko pracowały, aby poprawić swoje umiejętności. Jednym z elementów kilkudniowych obozów jest integracja zespołu, tworzenie kolektywu. – Na pewno jesteśmy teraz bardziej zżyte ze sobą – mówi Sylwia Łaskawska. – Lepiej się poznałyśmy, co z pewnością poprawi też atmosferę w zespole, o którą teraz dbają wszystkie dziewczyny – dodaje Gosia Zielińska.
Kiedy trenerzy trochę odpuszczali zawodniczkom, te miały czas na zwiedzanie Trenczyna. Atomówki skorzystały m.in. z odkrytych basenów, z których można ujrzeć widok starego zamku.
Podopieczne Dariusza Garbocza po powrocie do Tychów ciągle poprawiają elementy, na które zwrócili słowaccy trenerzy. Rozgrywki ligowe Atomówki rozpoczną w sobotę, 15. września, wyjazdowym spotkaniem z Naprzodem Janów.

