Zawodnicy Tychy Falcons doznali pierwszej porażki w tym sezonie. Tyszanie przegrali dopiero po dogrywce z Tytanami Lublin 13:20.
Lider z Lublina był faworytem potyczki z „Sokołami”, jednak o zwycięstwo nie było łatwo. O wyniku zadecydowało większe doświadczenie, a także urazy w zespole gospodarzy.
Początek spotkania był kapitalny w wykonaniu „Sokołów”. Grali bardzo dobrze w obronie, a ich ataki były skuteczne. Pierwsze punkty zdobył Mateusz Matyjas, który zaliczył przyłożenie po dobry ataku całego zespołu. Podwyższenie było dziełem Marcina Frączka, który kopnięciem zdobył jeden pkt. Tyszanie pierwszą kwartę zakończyli prowadząc 7:0.
Druga część gry była już bardziej wyrównana, choć znowu początek był kapitalny w wykonaniu podopiecznych Wojciecha Grzybka. Jakub Gołosz przeprowadził kapitalny rajd miedzy rywalami zaliczając przyłożenie i podwyższając prowadzenie „Sokołów”. Niestety próba podwyższenia nie przyniosła zmiany wyniku.
Prowadzenie tyszan zmobilizowało gości, którzy wygrali drugą kwartę. Tytani zaczęli grać skuteczniej w defensywie, a ataki były coraz groźniejsze. Najpierw po zespołowej akcji zaliczyli przyłożenie, a po skutecznym kopnięciu podwyższyli swój dorobek punktowy. Trzecia część gry zdecydowanie należała do gości, którzy zdominowali ekipę „Sokołów”. Na szczęście dla gospodarzy po udanej akcji i doprowadzeniu do remisu, Tytani chcieli rozegrać akcję za dwa punkty, która im kompletnie nie wyszła.
Końcówka meczu była słabsza od reszty meczu, zarówno w wykonaniu Falconsów, jak i Tytanów. Mecz znowu ożywił się w dogrywce, w której zabrakło szczęścia gospodarzom. Nie udana akcja ofensywna w ich wykonaniu zemściła się w kolejnym ataku rywala.
– Szkoda wyniku, ale jest on bardzo dobrą lekcją zarówno dla mnie, jak i moich zawodników. Uważam, że nie byliśmy dużo gorszym zespołem od Tytanów, ponieważ początek mieliśmy bardzo dobry, a pod koniec meczu zabrakło nam szczęścia – mówił po meczu Wojciech Grzybek, trener „Sokołów”.
Tychy Falcons mimo porażki wciąż za cel mają dostanie się play-off, a po cichu nawet walkę o awans. Kolejne spotkanie rozegrają 11.08. w Częstochowie z tamtejszymi „Świętymi”.
Tychy Falcons – Tytani Lublin 13:20 (7:0, 6:7, 0:6, 0:0, 0:7). Punktowali: 6:0 – Matyjas, 7:0 (podwyższenie) – Frączek, 13:0 – Gołosz.
Fot. Łukasz Sobala
Lider z Lublina był faworytem potyczki z „Sokołami”, jednak o zwycięstwo nie było łatwo. O wyniku zadecydowało większe doświadczenie, a także urazy w zespole gospodarzy.
Początek spotkania był kapitalny w wykonaniu „Sokołów”. Grali bardzo dobrze w obronie, a ich ataki były skuteczne. Pierwsze punkty zdobył Mateusz Matyjas, który zaliczył przyłożenie po dobry ataku całego zespołu. Podwyższenie było dziełem Marcina Frączka, który kopnięciem zdobył jeden pkt. Tyszanie pierwszą kwartę zakończyli prowadząc 7:0.
Druga część gry była już bardziej wyrównana, choć znowu początek był kapitalny w wykonaniu podopiecznych Wojciecha Grzybka. Jakub Gołosz przeprowadził kapitalny rajd miedzy rywalami zaliczając przyłożenie i podwyższając prowadzenie „Sokołów”. Niestety próba podwyższenia nie przyniosła zmiany wyniku.
Prowadzenie tyszan zmobilizowało gości, którzy wygrali drugą kwartę. Tytani zaczęli grać skuteczniej w defensywie, a ataki były coraz groźniejsze. Najpierw po zespołowej akcji zaliczyli przyłożenie, a po skutecznym kopnięciu podwyższyli swój dorobek punktowy. Trzecia część gry zdecydowanie należała do gości, którzy zdominowali ekipę „Sokołów”. Na szczęście dla gospodarzy po udanej akcji i doprowadzeniu do remisu, Tytani chcieli rozegrać akcję za dwa punkty, która im kompletnie nie wyszła.
Końcówka meczu była słabsza od reszty meczu, zarówno w wykonaniu Falconsów, jak i Tytanów. Mecz znowu ożywił się w dogrywce, w której zabrakło szczęścia gospodarzom. Nie udana akcja ofensywna w ich wykonaniu zemściła się w kolejnym ataku rywala.
– Szkoda wyniku, ale jest on bardzo dobrą lekcją zarówno dla mnie, jak i moich zawodników. Uważam, że nie byliśmy dużo gorszym zespołem od Tytanów, ponieważ początek mieliśmy bardzo dobry, a pod koniec meczu zabrakło nam szczęścia – mówił po meczu Wojciech Grzybek, trener „Sokołów”.
Tychy Falcons mimo porażki wciąż za cel mają dostanie się play-off, a po cichu nawet walkę o awans. Kolejne spotkanie rozegrają 11.08. w Częstochowie z tamtejszymi „Świętymi”.
Tychy Falcons – Tytani Lublin 13:20 (7:0, 6:7, 0:6, 0:0, 0:7). Punktowali: 6:0 – Matyjas, 7:0 (podwyższenie) – Frączek, 13:0 – Gołosz.
Fot. Łukasz Sobala

