Londyn 2012: Tyskie akcenty olimpijskie

0
272
W piątek, 27.07, w Londynie rozpoczną się Igrzyska XXX Olimpiady. Wezmą w nich udział tyszanki: Karolina Naja – kajakarka i Karolina Hamer – pływaczka (w Paraolimpiadzie), a polskich olimpijczyków przygotowali do startu trenerzy z Tychów – Krzysztof Rymski i Szymon Wdowiak. Z kolei mieszkający w naszym mieście Ali Nurbagandow zawita do Londynu jako masażysta i specjalista odnowy biologicznej reprezentacji… Bahrajnu.
Nasza uwaga skupi się przede wszystkim na torze kajakowym, gdzie rywalizować będzie Karolina Naja (zdjęcie główne). Wychowanka trenerów Sylwii i Marka Stannych z MOSM Tychy (obecnie zawodniczka AZS Gorzów) ma szanse stanąć na podium. Karolina to obecnie „Pierwsza Dama” tyskiego sportu, dla której start na olimpiadzie to po prostu spełnienie wielkiego marzenia. Przed startem w Londynie kadra polskich kajakarek przebywała na obozie w Płowdiw (Bułgaria). – To już ostatni szlif formy – powiedziała Karolina Naja. – Czasu do startu pozostało niewiele, treningi są coraz krótsze, więc – coraz bardziej przyjemne. Bardzo ucieszyła mnie wieść, że w końcu się zakwalifikowałam do ekipy, bo dla mnie start w olimpiadzie to spełnienie marzeń. Postaram się zrobić wszystko, by nie zawieść ani siebie, ani kibiców.
Tyska kajakarka rozpocznie starty 6 sierpnia w konkurencji „czwórek”, a podczas igrzysk ma startować jeszcze w „dwójce”. Karolina Naja, jedna z najlepszych polskich kajakarek, trenuje od 10 lat. Zaczynała w sekcji MOSM Tychy u trenerów Sylwii i Marka Stannych, a obecnie jest zawodniczką AZS Gorzów. Jest wielokrotną medalistką mistrzostw Polski w kilku kategoriach wiekowych. Ma w kolekcji trzy medale mistrzostw świata. W 2010 roku wywalczyła brązowy medal, a przed rokiem srebro i brąz. Podczas ostatnich mistrzostw Europy w Zagrzebiu zdobyła w dwójce (z Beatą Mikołajczyk) złoty medal na 1.000 m i brąz na 500 m.
Karolina Hamer to prawdziwa multimedalistka. W zawodach pływackich osób niepełnosprawnych stawała na podium mistrzostw Europy i świata. Ma już za sobą debiut w Igrzyskach Paraolimpijskich w Pekinie w 2008 roku. Była wówczas w wybornej formie, jednak na olimpijskiej pływalni nie udało się zdobyć upragnionego medalu. Na swoim koronnym dystansie – 150 metrów stylem zmiennym nie wytrzymała i zrobiła falstart… Bardzo przeżyła ten występ, jednak szybko zebrała siły, zaczęła przygotowania i starty, które znów przyniosły medale, a potem nominację olimpijską.
– Niedawno Karolina startowała na mityngu w Berlinie, który ze względu na liczbę startujących i wyniki uważany jest za nieoficjalne mistrzostwa świata – mówi Mirosław Jakubczyk, na co dzień współpracujący z tyską pływaczką. – Była też na zawodach w Czechach, gdzie uzyskała bardzo dobre wyniki. W Londynie będzie startowała tylko na jednym dystansie – 50 m stylem grzbietowym – 6 września.
Wychowankowie Krzysztofa Rymskiego zdobyli ponad 100 medali w mistrzostwach Polski, Europy i świata. Szkoleniowiec z Tychów przygotowywał do londyńskiej olimpiady reprezentację w strzelectwie sportowym, w konkurencji pistoletu. Jedna z jego podopiecznych, Beata Bartków-Kwiatkowska, pomyślnie przeszła przez sito eliminacji i teraz z uwagą śledzić będziemy jej start.
– Ostatnie dni przed olimpiadą spędziliśmy na zgrupowaniu we Wrocławiu – mówi tyski szkoleniowiec. – Muszę przyznać, że czas poprzedzający tak ważny start jest dość nerwowy. To jak godzenie wody z ogniem, bo wszyscy oczekują dobrych rezultatów, a my wiemy, że muszą one przyjść dopiero podczas olimpijskiego startu. Wyniki w strzelectwie, w przeciwieństwie do wielu innych dyscyplin, zależą czasami od drobiazgów: formy dnia, ba – nawet chwili, psychiki, umiejętności opanowania w danym momencie. W danej konkurencji startuje 20-30 zawodników i tak naprawdę wygrać może każdy.
Dodajmy, iż Krzysztof Rymski działa w strukturach Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego, pracował nie tylko z kadrą narodową w strzelectwie, ale także w pięcioboju nowoczesnym. Jest prezesem Śląskiego Okręgowego Związku Strzelectwa Sportowego. Za jego sprawą Tychy mogą stać się jednym z liczących się ośrodków strzelectwa sportowego na Śląsku i w kraju. Tutaj przeniesiony został z Chorzowa czołowy klub – Śląskie Towarzystwo Strzeleckie.
W Londynie polskie strzelectwo liczy przynajmniej na jeden medal – na pierwszy krążek od 12 lat, czyli od Olimpiady w Sydney, kiedy po złoto sięgnęła Renata Mauer-Różańska.
W szwajcarskim kurorcie St. Moritz spotkali się dwa tygodnie temu Szymon Wdowiak i Ali Aschab Nurbagandow. Przyjechali tu z dwoma różnymi reprezentacjami i w różnym charakterze. Szymon Wdowiak, jest absolwentem katowickiej AWF (specjalizacja trenerska z lekkiej atletyki). Przed rokiem został asystentem trenera kadry w chodzie sportowym Ilji Markova. – W 2009 r. moja podopieczna Agnieszka Dygacz, uzyskała minimum na mistrzostwa świata w Berlinie, rok później była 12. zawodniczką mistrzostw Europy w Barcelonie – mówi. – W roku 2011 zostałem włączony do przygotowań w ramach Klub Polska Londyn 2012 (zawodnik Grzegorz Sudoł – wicemistrz Europy 2010), byłem odpowiedzialny za przygotowania do młodzieżowych mistrzostw Europy w Ostrawie. Pracowałem z grupą chodu sportowego kobiet, m.in. z Katarzyną Golbą, która zajęła 7. miejsce i Magdaleną Jasińską – 10. miejsce. W roku 2012 wraz z Ilją Markovem przygotowaliśmy grupę zawodników na Igrzyska Olimpijskie: Grzegorz Sudoł, Jakub Jelonek, Agnieszka Dygacz, Katarzyna Kwoka. Zawodnicy ci uzyskali wskaźnik na IO, jednakże do kadry powołani zostali Sudoł i Dygacz.
Jednak do Londynu Szymon Wdowiak nie jedzie, gdyż na miejscu kadrę prowadził będzie główny trener.
– Podobnie jak cała reprezentacja, dostałem walizkę z różnymi ubraniami – od sportowych po wyjściowe. Nie wiem tylko jak będę wyglądał w tej długiej szacie, podczas ceremonii otwarcia – martwi się Ali-Aschab Nurbagandow, masażysta i fizjoterapeuta reprezentacji królestwa Bahrajnu.
Urodził się w Dżeskazganie (Kazachstan), w rodzinie potomka polskich zesłańców (jest synem Polki i mieszkańca Dagestanu). Kiedy do Tychów na stałe przyjechała jego ciocia, postanowił w czasie wakacji ją odwiedzić. Miał wtedy 10 lat. Wrócił do Kazachstanu, ale – jak mówi – już wówczas wiedział, że chce zamieszkać w Polsce. I osiem lat później tak właśnie się stało.
Skończył liceum medyczne, w którym wybrał specjalizację masaż i fizjoterapię, a po przyjeździe do Polski, zaczął pracować w zawodzie.
A jak się związał ze sportem? Warto przypomnieć tę anegdotę…
– Pracowałem z zapaśnikiem Markiem Grodzkim, reprezentantem Polski, wicemistrzem Europy i to on mnie polecił. Któregoś dnia, zadzwonił telefon. Usłyszałem w słuchawce: „Nazywam się Dariusz Grzywiński i jestem trenerem reprezentacji Polski w zapasach. Chciałbym zaprosić pana na obóz kadry”… Pomyślałem, że ktoś mnie wkręca, że to ukryta kamera, czy coś takiego, więc odpowiedziałem:
– A ja się nazywam Aleksander Kwaśniewski i jadę do Pałacu Prezydenckiego. I odłożyłem słuchawkę.
Po chwili dzwoni Marek Grodzki:
– Ali, coś ty narobił?! To ja cię polecam trenerowi reprezentacji, jako dobrego specjalistę, a ty robisz sobie żarty!
Chwilę potem znów zadzwonił Grzywiński… Dwa lata temu Ali Nurbagandow odebrał podobny telefon, tym razem od Jacka Bednarka byłego reprezentanta Polski w chodzie sportowym, olimpijczyka, który obecnie jest menedżerem w krajach arabskich. Powiedział Alemu, że kadra Bahrajnu poszukuje masażysty i fizjoterapeuty, i że polecił jego. Tym razem nie odłoży słuchawki i od tej pory zajmuje się zdrowiem i kondycją lekkoatletów z egzotycznego kraju.
***
Spośród sportowców związanych z Tychami lub tyskimi klubami, rekordzistą, jeśli chodzi o starty olimpijskie jest Henryk Gruth, który zaliczył cztery olimpiady: Lake Placid (1984), Sarajewo (1984), Calgary (1988), Albertville (1992). W tych ostatnich igrzyskach towarzyszyli mu Mariusz Czerkawski i Dariusz Garbocz, wychowankowie GKS Tychy.
Olimpijczykami byli także Zbigniew Żedzicki: Meksyk (1968), Monachium m(1972), Montreal (1976), Roman Ogaza (Montrealu 1976), lekkoatletki – Elżbieta Bocian-Wagner (Helsinki, 1952) i Lucyna Kałek (Moskwa, 1980), kolarz Zygmunt Hanusik (Meksyk 1968), bokser Henryk Średnicki (Montreal, 1976).
Zdjęcia: Radosław Kaźmierczak (Karolina Naja), Eliza Madej (Karolina Hamer, Krzysztof Rymski), archiwa prywatne.