Tego na Baczyńskiego jeszcze nie było! Wczoraj (15 lipca) każdy mógł na chwilę zostać kierowcą np. lamborghini, tyle, że dziesięciokrotnie mniejszego od oryginału. Na placu królowały zdalnie sterowane modele.
Atrakcja, jaką 15 lipca Miejskie Centrum Kultury przygotowało dla tyszan w ramach „Niedziel na Baczyńskiego”, spodobała się chyba wszystkim, niezależnie od wieku. Na placu rozłożony został duży tor wyścigowy, po którym pędziły zdalnie sterowane samochody. „Kierowcą” mógł zostać każdy, wystarczyło ustawić się w kolejce i zaczekać na swoją kolej. Chętnych było wielu, ale kolejka na szczęście posuwała się szybko. Każdy miał dla siebie dwie minuty zabawy. A jeżeli komuś się spodobało – ustawiał się szybko po raz drugi.
Sterowanie samochodem okazało się nie takie proste, czasem trzeba było kilku treningowych okrążeń, by jazda była płynna. – Trzeba się wykazać nie lada umiejętnościami – mówił Zbigniew Mendza z firmy RC Liga, która zorganizowała wyścigową zabawę na Baczyńskiego. – Inaczej się steruje kiedy samochód jedzie w naszą stronę, a inaczej kiedy od nas odjeżdża. Trzeba się szybko przestawić, że lewo to teraz prawo. W miarę jak rośnie prędkość trzeba to robić coraz szybciej. Lepsze modele potrafią jeździć nawet 100 km na godzinę, co przy takim rozmiarze, a jest to skala 1 do 10, wymaga bardzo dobrego wzroku.
Modele, jakimi można było pobawić się na placu Baczyńskiego, nie rozwijały aż tak zawrotnych prędkości, jednak ilość „stłuczek” sprawiała, że Zbigniew Mendza miał pełne ręce roboty naprawiając na bieżąco wszelkie usterki. – Najważniejsze w tej branży to nauczyć się szybko wykrywać, co się zepsuło – mówił.
Do dyspozycji tyszan były dwa tory – jeden duży, zbudowany na płycie placu, i drugi mniejszy – stołowy. Tu sterowanie było prostsze. Kierujący musiał tylko odpowiednio dostosowywać prędkość, by nie wypadać z toru na zakrętach. Próbował tego m.in. dziewięcioletni Patryk. – Chyba czasem było trochę za szybko na zakrętach – mówił. – Gram w podobne wyścigi na komputerze, ale na takim torze próbowałem pierwszy raz.
Sterowanie modelem nie sprawiło natomiast trudności Markowi (13 lat), chociaż próbował swoich sił na większym i trudniejszym torze. – To łatwe – mówił. – Jest jeden spust, którym można przyśpieszać i cofać, i jedno kółko do kierowania. To bardzo fajna rozrywka na czas wakacji. Fajnie, że jest dzisiaj bezpłatnie i każdy może spróbować.
Foto: Eliza Madej
Atrakcja, jaką 15 lipca Miejskie Centrum Kultury przygotowało dla tyszan w ramach „Niedziel na Baczyńskiego”, spodobała się chyba wszystkim, niezależnie od wieku. Na placu rozłożony został duży tor wyścigowy, po którym pędziły zdalnie sterowane samochody. „Kierowcą” mógł zostać każdy, wystarczyło ustawić się w kolejce i zaczekać na swoją kolej. Chętnych było wielu, ale kolejka na szczęście posuwała się szybko. Każdy miał dla siebie dwie minuty zabawy. A jeżeli komuś się spodobało – ustawiał się szybko po raz drugi.
Sterowanie samochodem okazało się nie takie proste, czasem trzeba było kilku treningowych okrążeń, by jazda była płynna. – Trzeba się wykazać nie lada umiejętnościami – mówił Zbigniew Mendza z firmy RC Liga, która zorganizowała wyścigową zabawę na Baczyńskiego. – Inaczej się steruje kiedy samochód jedzie w naszą stronę, a inaczej kiedy od nas odjeżdża. Trzeba się szybko przestawić, że lewo to teraz prawo. W miarę jak rośnie prędkość trzeba to robić coraz szybciej. Lepsze modele potrafią jeździć nawet 100 km na godzinę, co przy takim rozmiarze, a jest to skala 1 do 10, wymaga bardzo dobrego wzroku.
Modele, jakimi można było pobawić się na placu Baczyńskiego, nie rozwijały aż tak zawrotnych prędkości, jednak ilość „stłuczek” sprawiała, że Zbigniew Mendza miał pełne ręce roboty naprawiając na bieżąco wszelkie usterki. – Najważniejsze w tej branży to nauczyć się szybko wykrywać, co się zepsuło – mówił.
Do dyspozycji tyszan były dwa tory – jeden duży, zbudowany na płycie placu, i drugi mniejszy – stołowy. Tu sterowanie było prostsze. Kierujący musiał tylko odpowiednio dostosowywać prędkość, by nie wypadać z toru na zakrętach. Próbował tego m.in. dziewięcioletni Patryk. – Chyba czasem było trochę za szybko na zakrętach – mówił. – Gram w podobne wyścigi na komputerze, ale na takim torze próbowałem pierwszy raz.
Sterowanie modelem nie sprawiło natomiast trudności Markowi (13 lat), chociaż próbował swoich sił na większym i trudniejszym torze. – To łatwe – mówił. – Jest jeden spust, którym można przyśpieszać i cofać, i jedno kółko do kierowania. To bardzo fajna rozrywka na czas wakacji. Fajnie, że jest dzisiaj bezpłatnie i każdy może spróbować.
Foto: Eliza Madej

