Rozmowa z Leonem Hendrixem

0
47
Twoje Tychy: To pana pierwsza trasa koncertowa po Polsce. Czy to co pan tu zobaczył, jest zgodne z pana wyobrażeniami o naszym kraju?
Leon Hendrix:
Powiem krótko: kocham Polskę i polskich fanów. Jest coś co szczególnie zwróciło moją uwagę. To wasze kobiety. Są niesamowite, mają wyjątkową urodę. Zupełnie inną niż Amerykanki. Nie ściemniam, to szczera opinia.
W czasie koncertów wykonuje pan utwory własne, a także największe przeboje swojego brata. Oczywiście, wszyscy je znamy. Jimi Hendrix ma w Polsce, podobnie jak na całym świecie, wielu wiernych fanów. Proszę powiedzieć jaki on był prywatnie? Jak go pan pamięta?
Był przede wszystkim dobrym człowiekiem i wspaniałym bratem. Nie znosił przemocy. Prywatnie był introwertykiem. Natomiast na scenie stawał się ekstrawertykiem. Muzyka zmieniała go zupełnie. Kochał to, co robił. W zasadzie ciągle grał. Na koncertach, po koncertach, w wolnym czasie, w godzinach nocnych. Chodził spać nad ranem, potem wstawał i znowu grał.
Napisał pan książkę poświęconą w całości historii życia pana starszego brata. Jakie nieznane dotąd fakty są tam opisane?
Rzeczywiście, napisałem biografię brata. Książka na amerykańskim rynku wydawniczym pojawi się już za kilka dni. W Polsce zapewne będzie ją można kupić za pośrednictwem internetu. Opisałem tam, przede wszystkim, mało znane fakty z czasów naszego wspólnego dzieciństwa. Są tam również informacje o naszych rodzicach, o tym jak nas wychowywali. Także o tym, jak się rozstali i jaki to był dla nas – dzieci trudny czas. Wtedy Jimi był dla mnie, jak drugi ojciec. Wspaniale się mną opiekował. Wielu rzeczy mnie nauczył.
Jest pan wokalistą, gitarzystą, autorem tekstów, ale również rysownikiem. Co pan najchętniej maluje?
Pracowałem kiedyś w dużej korporacji i rysowałem samoloty. Jednak nie do końca mi to odpowiadało. I moim pracodawcom też (śmiech).
Dlaczego?
Ponieważ byłem w stanie narysować w ciągu jednej nocy tylko jeden samolot. Z kolei mnie to malowanie ciągle tego samego bardzo nudziło. Więc zrezygnowałem z pracy i zostałem muzykiem. Później się ożeniłem, zostałem ojcem i w końcu dziadkiem. Mam sześcioro dzieci i czworo wnucząt. Jesteśmy wielką, szczęśliwą rodziną.
Kiedy planuje pan wydać swoją kolejną płytę?
Obecnie, tak się złożyło, że pracuję nad trzema nowymi albumami. Nagrywane są w Hollywood, Seattle i Los Angeles, gdzie mieszkam razem z moją dziewczyną.
Jakie ma pan plany na przyszłość?
Chcę tworzyć jeszcze więcej muzyki, chodzić na ryby i malować obrazy.
Jakie obrazy?
Różne. Inspirację czerpię z codzienności. Na przykład, teraz ciekawie odbijają się wasze sylwetki w tych lustrach. Byłby z tego piękny szkic. Lubię też abstrakcje. Ale najchętniej maluję portrety mojego brata.
Na zdjęciu: W niedzielę w tyskim teatrze Leon Hendrix zagrał z zespołem The Leon Hendrix Band w składzie: Chaz DePaolo (USA) – gitara, vocal, Łukasz Gorczyca – gitara basowa i Tomasz Dominik – perkusja. Na scenie wystąpiła również tyska grupa Cree.
Fot. E. Madej