Rozmowa z Elżbietą Dzikowską: Życie w podróży

0
135
tychy.pl: Podobno bardzo trudno zastać panią w domu, bo ciągle jest pani w drodze. Od kogo zaraziła się pani tą wielką miłością do podróżowania?
Elżbieta Dzikowska:
Pochodzę z Podlasia, gdzie jest dużo lasów. Tam w dzieciństwie często chodziłam na grzyby i marzyłam, żeby zostać gajowym. Niestety nie udało się (śmiech). Wiele lat później wyjechałam do Warszawy, by studiować filologię chińską. Po czwartym roku zostałam wysłana do Chin. To był rok 1967. Miałam wtedy dwadzieścia lat. Była to moja pierwsza daleka podróż. Pamiętam, że bardzo źle ją zniosłam i marzyłam, żeby już nigdy nie wsiąść do samolotu. Niestety nie udało się (śmiech). Do tej pory latam dosyć często, do tej pory boję się turbulencji, no ale nie ma innej rady. Muszę latać.
Czy są jeszcze takie miejsca na ziemi, a pewnie jest ich mało, w których pani jeszcze nie była, a zamierza pojechać?
Wkrótce wybieram się po raz pierwszy do Gruzji, Armenii i Azerbejdżanu. Wcześniej tam nie byłam, bo były to dla mnie kraje za bliskie. Wolałam jeździć gdzieś dalej. Ale teraz bardzo się cieszę, że zobaczę te słynne armeńskie i gruzińskie kościoły, klasztory i przepiękną przyrodę.
Czym się pani kieruje wybierając trasy kolejnych podróży?
Zawsze tym, co mnie aktualnie interesuje. Kiedyś były to w zdecydowanej większości zabytki. Teraz są to ludzie i świat który odchodzi. Czyli plemiona, do których zaczyna docierać globalizacja, które zmieniają się, zatracają swoją tożsamość. Bo dopóki ją mają, to ja chciałabym ją udokumentować: zdjęciami, opowieściami oraz przywiezionymi stamtąd pamiątkami.
Jest taka podróż, która szczególnie zapadła pani w pamięć?
Zawsze najciekawsza dla mnie jest ta, co dopiero przede mną. Ale rzeczywiście były takie, które pamiętam szczególnie. Na przykład podróż do Peru, w czasie której jako pierwsi Polacy (Elżbieta Dzikowska z mężem Tonym Halikiem – przyp. red. ) dotarliśmy do ostatniej stolicy Inków. Było to w roku 1976. Peru w ogóle jest dla mnie miejscem wyjątkowym. Byłam tam jedenaście razy. Tam też doprowadziłam do wzniesienia pomnika, który jest położony najwyżej na świecie, bo na wysokości 4818 m n.p.m. To pomnik ku czci inżyniera Ernesta Malinowskiego – twórcy do niedawna najwyżej położonej kolei na świecie.
Czego można pani życzyć na przyszłość?
Zdrowia i czasu. Jak będę miała jedno i drugie, to jeszcze wiele przed nami i przed moimi czytelnikami, widzami, słuchaczami… Bo ja podróżuje nie tylko dla siebie. Ale także po to, żeby przekazać innym to co zobaczę, usłyszę czy sfotografuję.

Elżbieta Dzikowska urodziła się 19 marca 1937 w Międzyrzecu Podlaskim. Jest historykiem sztuki, sinologiem, podróżniczką, reżyserką i operatorką filmów dokumentalnych, a także autorką wielu książek, programów telewizyjnych, audycji radiowych, artykułów publicystycznych oraz wystaw sztuki współczesnej. Wraz z mężem, Tonym Halikiem, zrealizowała około 300 filmów dokumentalnych ze wszystkich kontynentów dla Telewizji Polskiej oraz prowadziła popularny podróżniczy program telewizyjny „Pieprz i wanilia”. Po śmierci Tony’ego w 1998 zajęła się głównie popularyzacją ciekawych miejsc w Polsce realizując krajoznawcze programy telewizyjne z cyklu Groch i kapusta (prod. oddział rzeszowski TVP i TVP3) i tworząc cykl książek Groch i kapusta, czyli podróżuj po Polsce!. W 2006 otrzymała Nagrodę Bursztynowego Motyla im. Arkadego Fiedlera. Dzięki jej staraniom w 2003 powstało Muzeum Podróżników im. Tony Halika w Toruniu. Jest wiceprezesem polskiego oddziału The Explorers Club, członkiem polskiej sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Sztuki (AICA) oraz honorowym członkiem Polonijnego Klubu Podróżnika.
Fot. E. Madej