Twoje Tychy: W majestacie dźwięku

0
333
Budowa organów to jak układanie puzzli, dla laika – niewyobrażalnie skomplikowanych. Trzeba z niezwykłą precyzją połączyć tysiące miniaturowych detali z gigantycznymi, drewnianych z metalowymi, mechanicznych z elektrycznymi i elektronicznymi, a także kilometry drutów, lin, przewodów… Trzeba też mieć wiedzę i umiejętności rzemieślników kilku specjalności, pracować na ogół w ciasnocie, czasami w ekwilibrystycznych wręcz pozach. I te puzzle muszą do siebie pasować idealnie, bo organy nie znoszą najdrobniejszej niedokładności czy fuszerki.
Dopiero wówczas, kiedy w tej gigantycznej maszynerii, prawdziwej fabryce muzyki, sterowanej przez jednego człowieka, każdy element znajdzie się na odpowiednim miejscu, słyszy się pełne brzmienie instrumentu. W kościele bł. Karoliny, gdzie powstają organy, ma to nastąpić w grudniu tego roku, na Święta Bożego Narodzenia.
Adaptacja
Nieczęsto ma się okazję oglądać budowę organów. – W tym przypadku chodzi nie tyle o budowę, co raczej o adaptację organów do wnętrza tyskiej świątyni – poprawia prof. Julian Gembalski, który z ramienia parafii nadzoruje montaż organów w kościele bł. Karoliny. – Będzie to nowy instrument na bazie organów z 1977 roku, renomowanej niemieckiej firmy Oberlingen. Został jednak całkowicie przeprojektowany i dostosowany do architektury kościoła – uzupełni konfigurację
sufitów, ścian i podpór.
Wspólne dzieło
Organy w kościele bł. Karoliny są wspólnym dziełem architekta Grzegorza Ratajskiego, prof. Juliana Gembalskiego oraz Mariana Majchera z firmy organmistrzowskiej z Krakowa, przy współudziale organmistrza Piotra Nowakowskiego. Zaczęto od początku, czyli od prac koncepcyjnych i projektowych. Opracowano zarówno nową koncepcję przestrzenną organów, jak i dokonano korekty samej idei brzmieniowej. To zajęło blisko rok. Pod względem wielkości, 50-głosowy instrument należy do grupy dużych organów. Dla porównania – organy w kościele Marii Magdaleny mają 35 głosów (np. instrument w katedrze na Jasnej Górze posiada 105 głosów i cztery manuały).
Likwidowane kościoły
Instrument pochodzi z diecezji w Koeln. Od kilkunastu lat w Niemczech pojawiają się oferty o sprzedaży organów, co spowodowane jest głównie likwidacją budynków kościelnych lub wymianą organów. Można więc kupić organy wysokiej klasy i stosunkowo nowe, jak na wiek tych instrumentów. – Byłem niedawno w Essen, gdzie jest nowoczesny, żelbetonowy kościół z 1975 roku – twierdzi prof. Gembalski. – Teraz przeznaczony został do rozbiórki, bo parafia ma pięć kościołów i nie jest w stanie wszystkich utrzymać. Ten nie był objęty ochroną konserwatorską, więc został zburzony. Z organami jednak nie jest tak, jak z samochodami, które sprowadza się do Polski czasami jak złom. Tutaj każdy instrument jest dokładnie sprawdzany na miejscu, wykonywana jest dokumentacja techniczna i zdjęciowa – wszystko jest kontrolowane, bo nie można pozwolić, by w naszych kościołach montowano jakieś niesprawne rupiecie.
Jak zabrzmi Bach?
Prof. Julian Gembalski jest autorytetem w dziedzinie muzyki organowej, wirtuozem gry na tym instrumencie, kompozytorem i wykładowcą katowickiej Akademii Muzycznej, byłym rektorem tej uczelni. Koncertował w niemal całej Europie oraz w Stanach Zjednoczonych, dokonał wielu nagrań dla radiofonii polskiej, duńskiej i niemieckiej, wydał ok. 30 płyt. Pełni funkcje archidiecezjalnego wizytatora organów i organistów oraz przewodniczącego sekcji budowy organów komisji d/s muzyki sakralnej w Katowicach. – Każde organy są inne, grają w kościołach o różnej akustyce i inaczej na poszczególne instrumenty dobiera się repertuar – wyjaśnia.
– Na instrumencie, który ma kompozycję romantyczną, gorzej mogą się prezentować utwory np. Bacha. W kościele bł. Karoliny będą jednak organy uniwersalne, tutaj będzie można zagrać każdy repertuar. Profesor zna organy w większości śląskich kościołów. Na wielu koncertował, w przypadku innych – nadzorował ich budowę czy montaż. Choć można kupić instrument pasujący wyglądem i brzmieniem do wnętrza kościoła, zazwyczaj jest on projektowany i budowany dla określonych parametrów świątyni, można powiedzieć – na wymiar. To skomplikowany proces, trzeba uwzględnić wiele czynników, z których nie zawsze zdajemy sobie sprawę. Profesor podaje przykład organów w Archikatedrze Chrystusa Króla w Katowicach. Choć to znakomity instrument, jeden z najlepszych w Polsce, okazuje się za mały w stosunku do kubatury świątyni. W chwili, kiedy kościół jest pełen wiernych, trudno na nim uzyskać pełnię brzmienia. Słychać to zwłaszcza zimą, kiedy wierni są grubo ubrani. Rozchodzący się w katedrze dźwięk, jest wówczas znacznie bardziej wytłumiony niż zazwyczaj.
Piszczałki, klawiatury, USB…
Organy, które powstają w kościele bł. Karoliny Kózkówny, będą miały 50 głosów rozłożonych na trzech rzędach klawiatur ręcznych po 58 klawiszy oraz klawiaturę nożną z 30 klawiszami. Zamontowanych zostanie tutaj 3.990 piszczałek, z których największa ma 6,5 metra długości i waży blisko 90 kg, a najmniejsza jest jak ołówek – 15 cm i 10 dkg. 40 rejestrów tzw. głosów labialnych i 10 głosów języczkowych pozwolą na używanie instrumentu do koncertów zarówno muzyki barokowej, jak i romantycznej. Będzie zatem uniwersalny i największy spośród tych, jakie są w tyskich kościołach. Dodatkowo wyposażony będzie w tzw. setzer  wraz z łączem USB, co pozwoli na zapamiętanie ok. 60 tysięcy kombinacji.
– Przed rozpoczęciem gry, organista wysuwa rejestry dla konkretnego utworu i żeby tego nie powtarzać za każdym razem wprowadza ustawienie rejestrów do pamięci – wyjaśnia Marian Majcher z firmy organmistrzowskiej z Krakowa. – Muzyk może w ten sposób zapamiętać ustawienie głosów na danym instrumencie, ale rzecz jasna nie samą muzykę. Można to porównać do orkiestry, której przed próbą robi się zdjęcie. Wiadomo potem gdzie kto siedzi, ale orkiestra i tak za każdym razem musi sama grać.
Na chórze
Pod wrażeniem projektu, jak i pracy ekipy montującej poszczególne elementy organów jest ks. prałat Józef Szklorz, proboszcz parafii pw. bł. Karoliny. – Na razie ustawiono konstrukcję stalową, na której montowane będą poszczególne części – powiedział. – Ile razy wchodzę na chór, zastanawiam się, gdzie pomieści się te 4 tysiące piszczałek. Za miesiąc ma być montowana szafa, która nada kształt instrumentowi. Na dobrą sprawę prace montażowe dopiero się zaczynają, ale myślę, że postęp będzie widoczny z tygodnia na tydzień. To jedna z naszych największych – po budowie kościoła i domu parafialnego – inwestycji. Instrument będzie służył głównie parafii, ale również wszystkim mieszkańcom Tychów i tym, którzy nas odwiedzą, bo stworzy możliwość organizowania koncertów muzyki organowej i wielu innych przedsięwzięć muzycznych.
Fot. E. Madej