Futsalowe emocje na piątkę

0
123
W rozegranym dzisiaj meczu ostatniej, 22. kolejki sezonu zasadniczego Futsal Ekstraklasy, GKS Tychy po emocjonującym meczu zremisował z Futsal Team Gatta Active Zduńska Wola 5:5 (1:1).
Pojedynek GKS – Gatta był bez wątpienia najlepszym meczem futsalowym w tyskiej Hali Sportowej w tym roku. Prowadzenie GKS w 10. minucie gry dał Patryk Szachnitowski, który piękną „podcinką” wykończył podanie Piotra Myszora. Po chwili Łukasz Jagiełło mógł podwyższyć na 2:0, ale przegrał pojedynek z bramkarzem Gatty. Goście doprowadzili za to do wyrównania w 16. minucie po uderzeniu Marcina Olejniczaka.
Prawdziwe emocje przyszły jednak w drugiej odsłonie, która rozpoczęła się kapitalnie dla tyskich piłkarzy. Na przełomie 25. i 26. minuty podopieczni Grzegorza Morkisa wyszli na prowadzenie 3:1 po trafieniach Łukasza Jagiełło oraz Mariusza Kubki. Gatta jednak nie dała za wygraną i w 30. minucie to ona prowadziła 4:3. Nieźle spisującego sie w bramce jubilata Przemysława Preibischa (21. urodziny) dwa razy pokonał Michał Marciniak i ponownie Marcin Olejniczak.
Emocje sięgnęły zenity w ostatnich sekundach meczu. Najpierw, na 65. sekund przed końcową syreną, wyrównującego gola zdobył Mariusz Kubka. Wynik 4:4 utrzymał się jednak tylko do momentu 39.34, kiedy to Michał Marciniak po raz kolejny pokonał Preibischa. Tyszanie jednak się nie poddali i na 20 sekund przed końcem meczu gola na 5:5 zdobył Łukasz Jagiełło.
Gatta zagra o medale, a GKS Tychy o utrzymanie. Tyszanie są jednak w niezłej sytuacji, bowiem mają sześć punktów przewagi nad TPH Polkowice i jeden punkt straty do Red Devils Chojnice, a do rozegrania będą cztery kolejki (spada jedna drużyna). Faza play-out ma ruszyć w drugiej połowie kwietnia.

GKS Tychy – Futsal Team Gatta Active Zduńska Wola 5:5 (1:1)

Bramki: Szachnitowski (10.), Jagiełło (25. i 40.), Kubka (25. i 39.) – Olejniczak (16. i 30.), Marciniak (27., 30. i 40.).
GKS Tychy: Preibisch (Betleja) – Harazim, Pękala, Jagiełło, Myszor – Ćwieląg, Kubka, Szachnitowski. Trener Grzegorz Morkis.
fot. M. Giel