Życie w cieniu choroby

0
127
Moją ulubioną zabawką jest miś. Jest ze mną wszędzie. Za każdym razem, gdy muszę iść do szpitala, zabieram go ze sobą – mówi 4-letni Adrian Stramowski.
Chłopczyk urodził się w 2007 roku w szpitalu w Mikołowie. I od razu został przewieziony karetką do Ligoty. Tam już w pierwszej dobie życia przeszedł poważną operację. – Była ona bardzo brutalna. Syn miał łamane bioderka – opowiada Halina Stramowska, mama chłopca. – Adrianek urodził się z najcięższą z wad urologicznych, wynicowany pęcherz moczowy. To bardzo rzadkie, ale poważne schorzenie – wyjaśnia.
Pierwsze pół roku życia Adrian spędził na oddziale intensywnej terapii. Od tamtej pory przeszedł dwie kolejne operacje. Dzisiaj wiadomo, że w przyszłym roku, czeka go następna… Tylko w części będzie ona refundowana przez NFZ. – Już teraz staramy się uzbierać potrzebne pieniądze – przyznaje pani Halina.
Sytuacja finansowa rodziców chłopca jest trudna. Mama nie pracuje zawodowo. Cały swój czas poświęca synom (Adrianek ma starszego brata Oskara). Tata Piotr jest zawodowym kierowcą i to z jego pensji żyje cała rodzina. Trwa zbiórka pieniędzy dla dziecka. Każdy z nas może pomóc!
Kolejny cios
Gdy w ubiegłym roku w miarę ustabilizowała się wreszcie sytuacja zdrowotna Adrianka, na rodziców spadł kolejny cios. – W styczniu 2011 roku starszy syn, 7-letni Oskar zaczął się skarżyć na potworne bóle głowy. Miał silne ataki, prawie mdlał. W końcu trafił do szpitala w Ligocie, gdzie bardzo szybko okazało się, że na móżdżku ma torbiel pajęczynówki i że konieczne są dwie operacje – mówi mama. – Dla mnie to już było za wiele…
Pobyt w szpitalu
Pierwszą operację 7-letni Oskarek przejdzie już w tym tygodniu. – Będzie miał usuwany płyn rdzeniowo-mózgowy z torbieli. Nie wiadomo, jak długo będziemy leżeć w szpitalu, a czeka nas pobyt na najgorszym z oddziałów, na onkologii – przyznaje matka chłopca. – A potem kolejna operacja – usunięcie torbieli. A już teraz wiemy, że z drugiej strony głowy rośnie następna…
Mali bohaterowie
Obserwując chłopców, trudno dostrzec, że ich codzienność, to nieustanna walka z chorobą. Są pogodni i uśmiechnięci. Pełni marzeń i planów na przyszłość. To wyjątkowo zgodne rodzeństwo, choć jak podkreśla mama, każdy z nich jest indywidualistą.
Oskar jest wrażliwym chłopcem. Uwielbia się przytulać. Jest spokojnym dzieckiem. Lubi rysować, zazwyczaj ulice, auta, skrzyżowania i znaki drogowe. Jak dorośnie, planuje zostać policjantem i pracować w drogówce. Bo, jak mówi, to odpowiedzialny i potrzebny zawód. – Policjanci pilnują porządku na drodze i ja też to będę robił – stwierdza.
Adrianek to zupełne przeciwieństwo brata. Jest bardzo żywy. Wszędzie go pełno, jest zawsze w biegu. W wielu sprawach ma własne zdanie, którego stara się bronić. Jego ulubioną zabawką jest miś. Nie lubi się przytulać do nikogo, tylko do mamy.
Siła do życia
Jak mówi Halina Stramowska, chłopcy są niesamowici. -Pomimo tego, że tak wiele wycierpieli, zachowali radość i pogodę ducha. Często się uśmiechają. Cieszą z byle powodu. Ja sama ciągle się tego od nich uczę. Przestałam już analizować, zastanawiać się dlaczego, szukać w tym wszystkim sensu. Po prostu staramy się razem jakoś normalnie żyć…

Możesz pomóc
Adrian Stramowski jest podopiecznym Fundacji Dzieciom „Zdążyć z pomocą”. Aby przekazać 1 proc. podatku na leczenie i rehabilitację dziecka, w odpowiedniej rubryce rozliczenia, należy wpisać następujące dane: Fundacja Dzieciom „Zdążyć z pomocą”, numer KRS: 0000037904, koniecznie z dopiskiem: Adrian Stramowski nr członkowski 8387.
Wpłaty na konto
Adrianek posiada swoje subkonto: 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615 w Fundacji Polsat, na które również można wpłacać pieniądze potrzebne do przeprowadzenia kolejnej operacji.
Na zdjęciu: Halina i Piotr Stramowscy z dziećmi: Adriankiem (na pierwszym planie) i Oskarkiem.
Fot. E. Madej