Hokej: GKS wygrywa mecz o życie

0
69
Hokeiści GKS Tychy stanęli na wysokości zadania i wygrali 5:3 z JKH GKS Jastrzębie. Z świetnej strony pokazał się drugi atak, który strzelił aż cztery bramki.
W pierwszej tercji przeważającą stroną byli gospodarze. Podopieczni Wojciecha Matczaka kontrolowali przebieg gry, ale mieli problemy ze skutecznością. W 4. minucie Roman Simicek indywidualnie pognał w stronę bramki przyjezdnych, ale skutecznie został zablokowany przez obrońcę. Trzy minuty później dużo zamieszania w tercji jastrzębian stworzyła czwarta formacja GKS. Niestety Kamil Kosowski obronił strzał Mariana Csoricha. W 8. minucie Roman Simicek ponownie mógł wyprowadzić tyszan na prowadzenie, ale i tym razem zabrakło szczęścia. Swoje okazję miał również Adam Bagiński, jednak i on w 14. i 18. minucie nie znalazł skutecznego sposobu na bramkarza gości.
Druga odsłona była bardzo dobrym widowiskiem i co najważniejsze – kibice doczekali się bramek. W 28. minucie wynik spotkania otworzył Adrian Parzyszek, który wykorzystał zamieszanie pod bramką gości. Trzy minuty później jastrzębianie zdołali wyrównać, a wszystko za sprawa mocnego strzału z niebieskiej Martina Ivicica. W połowie meczu hokeiści GKS wyraźnie się rozkojarzyli, a w 32. minucie Bartosz Dąbkowski pozornie niegroźnym uderzaniem zaskoczył Arkadiusza Sobeckiego. Na szczęście podopieczni trenera Matczaka nie poddali się i jeszcze przed przerwą zdołali wyjść na prowadzenie. W 36. minucie Adrian Parzyszek wykorzystał wrzutkę Łukasza Sokoła i barkiem skierował krążek do bramki. Chwilę później Tomasz Kozłowski wymusił błąd na obrońcy JKH i posłał gumę między parkanami Kamila Kosowskiego.
Trzecia tercja zaczęła się od składnej akcji drugiego ataku, która została wykończona przez Teddy’ego Da Costę. Tyszanie nadal kontrolowali wynik spotkania, ale cofnęli się do defensywy i 47. minucie znaleźli się w opałach – Błażej Salamon strzałem z nadgarstka pokonał Arkadiusza Sobeckiego. Na szczęście nie popełnili więcej błędów. Co więcej – udało im się podwyższyć prowadzenie. W 58. minucie Grzegorz Pasiut wykorzystał podanie Teddy’ego Da Costy i ustalił wynik spotkania na 5:3 dla GKS Tychy.
– Po zwycięstwie nie powinno się ganić drużyny. Dwie tercje zagraliśmy bardzo dobrze taktycznie. W trzeciej tercji cofnęliśmy się i jastrzębianie mieli dużo czasu na konstruowanie akcji. Był to dla nas mecz o życie i na tą chwilę to życie uratowaliśmy – powiedział po meczu Wojciech Matczak.
GKS Tychy – JKH GKS Jastrzębie 5:3 (0:0, 3:2, 2:1)
Bramki:
1:0 Parzyszek – Da Costa – Sokół (27:33) 5/4
1:1 Ivicic – Lipina (30:54) 5/4
1:2 Dąbkowski – Marzec (31:30)
2:2 Parzyszek – Sokół (35:41) 5/4
3:2 T. Kozłowski (36:47)
4:2 Da Costa – Pasiut – Parzyszek (41:24)
4:3 Salamon – Marzec (46:03)
5:3 Pasiut – Da Costa – Pasiut (57:42)
Kary: 8 -10 min.
GKS Tychy: Sobecki (2) – Jakes (2), Bobcek; Bagińśki, Simicek, Woźnica – Kotlorz, Sokół; Pasiut, Parzyszek, Da Costa – Majkowski, Ciura (2); Witecki (2), Galant, T. Kozłowski – Gwiżdż, Csorich; M. Kozłowski, Sośnierz, Przygodzki.
JKH GKS Jastrzębie: Kosowski – Labryga (2), Pastryk; Danieluk, Lipina (2), Bordowski – Górny (2), Ivicic; Urbanowicz, Drzewiecki, Marzec (2) – Rompkowski (2), Dąbkowski; Kulas, Kąkol, Strużyk – Bryk, Szczurek, Salamon.
Foto: Michał Giel